Le Pen ma realne szanse na prezydenturę, a zwycięstwo skrajnej prawicy może zmienić oblicze Unii do 2027 r

Ilustracja wygenerowana przez AI
Koniec pomocy dla Ukrainy, odmrożenie sankcji dla rosji, koniec integracji europejskiej jaką znamy. Oczywiście można się łudzić, że Le Pen raczej pójdzie drogą Meloni, ale to jest marna pociecha. Do tego wzbierająca fala nacjonalizmu spod znaku AfD i w przyszłym roku Europa stać się "brunatnym" kontynentem. "Le Pen startuje w wyborach prezydenckich we Francji już po raz czwarty, ale po raz pierwszy ma realną szansę na zwycięstwo. Korzysta z fali sukcesów, jaką skrajna prawica odnotowała w całej Europie, a według aktualnych sondaży wiosną pokonałaby wszystkich swoich rywali, i to nawet w drugiej turze. Jest prawdopodobne, że w listopadzie tego roku w Hiszpanii lewicowego premiera Pedra Sancheza zastąpi rząd z udziałem skrajnie prawicowej partii Vox. Jeśli następnie we Francji we wspomnianej drugiej turze wyborów w maju zwycięży Le Pen, jesienią w Polsce liberalny premier Donald Tusk straci większość, a we Włoszech nadal będzie rządzić premier Giorgia Meloni, to pod koniec 2027 r. zobaczymy zupełnie inną Unię niż dzisiaj. We wszystkich krajach wyczuwalny jest ten sam trend. Spada zaufanie do demokracji, z której obecnym funkcjonowaniem — według agencji Pew Research — niezadowolonych jest 69 proc. Francuzów, 68 proc. Hiszpanów, 62 proc. Włochów i 47 proc. Polaków. A na niezadowoleniu z wyników politycznego centrum wszędzie zyskują nacjonaliści."
Czytaj oryginalną publikację