Spór o legalność Trybunału Konstytucyjnego: autor krytykuje porównania protestu pod TK do wydarzeń z 2015 roku

Ilustracja wygenerowana przez AI
Wczorajsza inba pod TK. 👉 Ze zdumieniem odkrywam, że w Polsce można zrobić coś nielegalnego, ale gdy odczekasz pewien czas, twoje działanie tak jakby się legalizuje. Tak przynajmniej można wnioskować z zalewu symetrystycznych manifestów, żartów i memów, których autorzy zdają się uważać, że oto dzieje się to samo co w 2015 roku, tylko że aktorzy zamienili się miejscami. Bo wiecie, hehe, wtedy obecna władza broniła TK przed pisowcami, a teraz pisowcy bronią TK przed platformersami - no patrzcie państwo, przecież to cyrk. Bo wiecie, gdy X ukradł Y samochód, to w końcu obaj są zamieszani w kradzież, prawda? 👉 Przypomnijmy może, że wtedy orano Trybunał Konstytucyjny, który działał wcześniej przez prawie trzydzieści lat sprawnie i legalnie. Ów sprawny i legalny Trybunał zastąpiono nielegalną i niesprawną atrapą. Nawet wybór prezeski TK - osoby kompletnie niezdatnej do tej pracy - był nielegalny, w dodatku nawet w świetle satrapskich ustaw, które przejęciu tegoż TK służyły. Jej nielegalność potwierdzały wyroki licznych sądów, zarówno polskich, jak i europejskich. Na te wyroki się nie oglądano, po prostu je ignorowano i dalej podtrzymywano stan nielegalności - mimo że każdy jeden doskonale wiedział co trzeba zrobić, by go zakończyć. A sam proces orania rozpoczęto od arbitralnego nieuznawania wyroków TK. Zakończono go za to pełną transformacją jednej z najważniejszych instytucji ustrojowych w partyjną komórkę. Wszystko to zrobili dokładnie ci kurwa ludzie, którzy dzisiaj "bronią Trybunału". 👉 Przez 11 lat było tysiąc okazji, by to zakończyć. Proponowano pisowskim prezydentom ustawy, które wystarczyło podpisać i cały kryzys konstytucyjny by się zakończył. Bez konieczności przeprowadzania jakiegoś resetu, tak chętnie postulowanego przez, szczególnie prawicowych, zwolenników przyklepania stanu faktycznego. Tyle że oni ich po prostu nie podpisywali, bo nie byli zainteresowani żadną naprawą zepsutego systemu. Bo albo byli u władzy i nie potrzebowali niezależnego organu konstytucyjnego, albo liczą, że zaraz do tej władzy wrócą i... nie będą potrzebowali niezależnego organu konstytucyjnego. 👉 Chciałbym uprzejmie przypomnieć, że obecny prezydent całkowicie arbitralnie zaczął sobie nie przyjmować ślubowań sędziów TK, przez co jego cyngiel Święczkowski nie dopuszczał ich do pracy. Polskie prawo nie przewiduje, by to prezydent decydował o tym kto jest lub nie jest sędzią TK. Była to oczywista nielegalna próba poszerzenia sobie władzy prezydenckiej, o czym od początku pisali wszyscy eksperci. I dociągnięcia z kontrolą nad TK do przyszłorocznych wyborów. TK, dodajmy, który jest przez to wszystko od dawna sparaliżowany, a liczba nierozpatrzonych spraw rośnie lawinowo. To nie jest co samo co w 2015 roku. 👉 Wtedy niszczono legalną i działającą instytucję, w celu zawłaszczenia sobie władzy i oczyszczenia drogi pod niekonstytucyjne działania. Dziś władza próbuje (nie wiemy jeszcze czy skutecznie) przywrócić instytucję nielegalną i niedziałającą do stanu legalności i działania. Ci, którzy "bronią Trybunału" tak naprawdę bronią pisowskiej nad nim kontroli. To że tę kontrolę rozciągnięto dziesięć lat temu w żaden sposób jej nie sankcjonuje. I prawdę mówiąc, jestem już zmęczony tym symetrystycznym rozumowaniem, jakby świat każdego dnia zaczynał się na nowo, jakby wczorajsze przestępstwo przestawało być przestępstwem tylko dlatego, że wydarzyło się wczoraj, a przecież dzisiaj jest dzisiaj. A skoro winny twierdzi, że winny nie jest, to kto wie, może nie wiemy czy na pewno jest? 👉 That being said - nie oznacza to, że rząd Tuska nie próbuje tej sytuacji wykorzystać, ani że zachowuje się całkowicie legalnie. Z tego co czytam są wątpliwości co do tego, czy wobec Święczkowskiego można było zastosować artykuł o odsunięciu od czynności. Wiadomo, że nominowanie do TK Macieja Berka, "prawej ręki Tuska" (słowa samego premiera), było posunięciem politycznym, nawet jeśli Berkowi nie brakuje kompetencji, by w TK być. Wiadomo, że robienie tego wszystkiego w momencie, w którym pisowscy sędziowie nie byli obecni w budynku, a Nawrocki był w samolocie do Senegalu - było celowe i, delikatnie mówiąc, mało transparentne. 👉 Pytanie tylko, czy dało się inaczej w realiach, w których tenże właśnie Nawrocki po prostu sobie wybranych sędziów nie uznawał? Nie wiem, być może nie. Próbowano ustawami, próbowano wyrokami sądów, próbowano negocjacjami. I nic z tego nie wynikało. Co zatem należało robić? Tolerować nielegalność i paraliż TK przez kolejne lata? Licząc, że w 2035 może trafi się moment, że będzie niepisowski rząd i niepisowski prezydent? 👉 Warto dodać, że to są dokładnie te problemy i dokładnie ten burdel, o którym mówili, tak tak, te stare dziodki z KOD-u w roku 2015 i 2016. Tak, tak, te siwe głowy, z których przyjęło się dziś mieć powszechną bekę, mówiły wtedy właśnie to: że PiS jest, ale kiedyś go nie będzie, a zniszczony TK zostanie. I że kolejna władza, czy to będzie Tusk czy ktokolwiek inny, może sobie go ignorować (co rząd Tuska czasem przecież robi), że precedensy typu niedrukowanie wyroków mogą być używane w sprawach, które się wcale PiS podobać nie będą. Że niszczenie takiej instytucji jest na dłuższą metę samobójstwem. 👉 Ci, którzy dzisiaj "bronią Trybunału", bronią więc nie tylko pisowskiej kontroli nad tą instytucją, ale bronią po prostu ustroju, w którym ta instytucja jest niepotrzebna. Gdybyśmy tylko wiedzieli, dlaczego ci ludzie nie potrzebują instytucji uniemożliwiającej władzy wykonawczej uchwalania bezprawnych ustaw... 🤔 Szczególnie widać to po fakcie, że pod TK ramię w ramię z pisowcami protestuje cała skrajna prawica, ta co to niby się z "pisowskimi socjalistami" nienawidzi. 👉 Albowiem oczywiście doszło pod tam do prawicowego sojuszu PiS, Kolaboracji, Kolaboracji Korony Polskiej, a nawet korwinistów. Zdjęć takich jak poniżej było więcej. Pisowcy na tle sztandarów KKP. Korwin na tle namiotu Klubów Gazety Polskiej. Braun zaproszony przez pisowskiego posła Goska. Wszyscy zgadzali się, że trzeba powstrzymać "bezprawie Tuska". Pamiętajcie o tym, gdy następnym razem usłyszycie, że "PiS z nimi to nigdy". Otóż PiS z nimi zawsze, jak tylko będzie tego wymagała arytmetyka wyborcza - a tak prawdopodobnie będzie. Jeśli partie te zgadzają się w sprawie tak fundamentalnej jak pisowskie rozwalenie polskiej Konstytucji - to zgadzają się, że państwo po prostu ma nie być państwem prawa. 👉 W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że pod względem pieniactwa, siania chaosu i zachowań wywrotowych, PiS stoi już na tej samej pozycji co prorusy od Brauna czy Korwina. Oto Korwin pod TK wzywa, by wojsko "ukróciło" i zaprowadziło porządek - czyli wzywa do wojskowego puczu. Oto Kaczyński roi coś, że policja ma broń maszynową i zaraz będzie strzelać do narodu, normalnie jak bananowa masakra z Cienagi. Oto Braun gawarit o Ukropolu i odrzucaniu dyktatu Eurokołchozu. Oto Macierewicz krzyczy, że prezydent powinien "przejąć władzę w państwie", bo premiera już nie ma. Oto Nawrocki wchodzi do budynku TK, przepychając w drzwiach sędzinę tegoż TK, choć w zasadzie nie wiadomo jakim prawem i w jakim celu (poza dobrą roleczką dla internetów) dokonuje wtargnięcia na teren niezależnego sądu konstytucyjnego. To jest ten sam level uprawiania polityki. Aż dziwne, że na miejscu nie ma Jaszczura z Ludwiczkiem. 👉 Wszystko to chwalą oczywiście nasi zagraniczni bracia. Od rosyjskich mediów państwowych typu Ria Nowosti, przez Aleksandra Dugina (który pisze, że wprawdzie Tusk i Nawrocki to takie same "rusofoby", ale ten drugi przynajmniej jest "wrogi Kijowowi"), przez Nigela Tak-Jestem-Projektem-Oligarchicznym Farage'a, po Gerta Wildersa (który nazywa Tuska nazistą). Jeszcze nie widziałem wypowiedzi Elona Wcale-Nie-Faszysty Muska, ale to pewnie kwestia czasu. 👉 Jeśli za rok doczekamy się skrajnie prawicowego rządu, to pamiętajcie, że "zamach na Trybunał" będzie w ich imaginarium tam samo prawdziwy jak zamach w Smoleńsku, targi dzieci w Brukseli, brukselska pałka praworządności czy żydowski kondominium. No, ale to będzie w przyszłości. A przecież jutro świat zacznie się na nowo, prawda?
Czytaj oryginalną publikację