Wpis o akcji w TK: miała być zaplanowana, a w koalicji ktoś może sabotować Tuska

Ilustracja wygenerowana przez AI
1. To nie był przypadek ani spontaniczna decyzja. Akcja z TK i jej czas były zaplanowane dużo wcześniej. Pani sędzia tylko wykonuje plan. Pierwszy z jego punktów. Podstawy prawne zostały dawno przedyskutowane ze specjalistami od prawa. 2. TK to dopiero rozgrzewka. Jednym z punktów planu jest faktycznie przywrócenie TK obywatelom, ale nie tylko. Kolejne punkty planu będą dużo "zabawniejsze". Tu jednak nie popsuję Wam niespodzianki i nie będę ułatwiał życia PiSowi. 3. Plotka o kompromatach jest nieprawdziwa. Krąży wersja, że prezydent wpadł do TK, bo zawieszony prezes miał trzymać tam haki na kogoś wysoko w PiS. Prawda jest prostsza. Chodziło o kontrolę nad budynkiem, bo kto trzyma budynek, ma lepszą pozycję w sporze, a prezydent miał się okazać "herosem prawicy". Plan się posypał jak Rosji na Ukrainie przez SOP. 4. Najciekawsze dzieje się w koalicji. Ci, którzy dziś kiwają głowami przy tzw. resecie konstytucyjnym, tak naprawdę się boją. Jeśli plan KO wypali, Tusk wejdzie w przyszłoroczne wybory dużo silniejszy. Może nawet uzyskać po raz pierwszy w historii samodzielną władzę. Dlatego będą go po cichu sabotować i dalej udawać, że grają w tej samej drużynie. Dobranoc.
Czytaj oryginalną publikację