Przerobiony przez AI kadr spod TK jest fałszywy, ale scena z Nawrockim i sędzią Korwin-Piotrowską jest prawdziwa
Mamy w Polsce nowy sport narodowy: "to AI!". Krzyczysz i poruszony wcześniej temat magicznie znika i znów masz rację ;) Przykładowo pod TK Maciej Berek nagrał telefonem, jak prezydent Nawrocki chwyta sędzię Korwin-Piotrowską za ramię. Surowe klatki z tego filmu, bez żadnego AI, każdy może sobie sam sprawdzić bo są szeroko dostępne jak i sam film oryginalny, z którego można wyciąć te klatki. Ale że ktoś przepuścił niemal ten sam kadr przez AI aby uzyskać ładniejszy, połączony z kilku ujęć, szerszy, "jak z agencji". Detektor: 99,9% AI. Sprawdziłem to też sam w narzędziu OpenAI Verify: obraz wyszedł jako "Generated with OpenAI tools", ale już klatka wycięta z oryginalnego filmu Berka jako "No OpenAI signals detected" (screeny poniżej). I zaczyna się kręcenie loda: "Nawrocki szarpie sędzię? To fejk z AI!". Ciekawa sytuacja, prawda? Tylko, że fejkiem jest obraz tej konkretne grafiki (jednego pliku), a nie scena, która rozegrała się pod TK. Cały problem jednak w tym, że w przekazie jedno zlewa się z drugim i nagle "nic się nie stało" bo AI? Komiczna sytuacja i dość oryginalny sposób zaprzeczania rzeczywistości. A najbardziej żałosne w tym wszystkim, że amunicję dali np wiceminister cyfryzacji (!), który wrzucił obraz z AI. Panowie, prawdziwe klatki wystarczyły, czy Wy naprawdę nie macie w tych swoich biurach poselskich nikogo kto sprawdzi Wam klatki w dowolnym detektorze zanim się skomprimitujecie? Ja generalnie już rzygam tą niekompetencją wyłążącą po prostu z każdej dziury w tym karton państwie. Prawicowcy oczywiście też się od razu zlatują by to wytknąć... ale czy tu jest też mowa o jakiejkolwiek kompetencji? Nie bardzo. Ci sami ludzie, którzy krzyczą "fejk z AI!", nie zadali sobie trudu, żeby obejrzeć 9 sekund oryginalnego filmu. Demagog napisał wprost, że obraz jest "bardzo podobny do tego, co można zobaczyć na nagraniach", ale ta połowa zdania w prawicowym obiegu jakoś magicznie wyparowała. Najzabawniejsze jest jednak co innego: rzecznik prezydenta sam ogłosił, że Berek tym nagraniem "udokumentował popełnienie przestępstwa". Czyli Pałac mówi "było, i to wina sędziów", a jego wierni fani w tym samym czasie: "nie było, to AI". Niech się chociaż między sobą dogadają, która wersja obowiązuje w tym tygodniu. 🤡 I tak na całej scenie politycznej śmieszność śmiesznością pogania, kompromitacja za kompromitacją. Jedni wrzucają AI zamiast prawdziwych klatek (które przecież są), drudzy zaprzeczają prawdziwym klatkom, bo gdzieś krąży AI (które notabene nie zostało użyte do spreparowania sceny tylko do sklecenia graficznie już istniejącej sceny w szeroki kadr). Wszyscy udają rzetelnych, a rzetelny nie jest nikt. A prawdziwy wróg jest jeden i jest nim ciągle Rosja, która nie musi już nawet niczego fabrykować, bo robimy to za nią sami - ona tylko wzmacnia i tak weryfikowalne w 3 min narracje. Polacy tymczasem myślenia zero i klaszczą wybranej i urojonej przez siebie rzeczywistości. Ku uciesze cara ofkors. 🙃 Jak my zamierzamy bronić się przed propagandą, jeżeli wszyscy motamy się we wszystkim? Wydajemy miliardy na obronność i dobrze. Mamy wzniosłe hasła o odporności, cyberbezpieczeństwie i wojnie informacyjnej, a jako społeczeństwo nie potrafimy ustalić prostego faktu z 9-sekundowego filmu. Wystarczy byle durna narracja i już połowa kraju klaszcze skrzywieniu faktów, a druga połowa przyklaskuje porobionemu fejkowi z przeciwnej strony, kiedy do zilustrowania tego samego jest przecież faktyczne nagranie. Żenada. I my chcemy być gotowi na Rosję, tak? Okej 🙃
Czytaj oryginalną publikację