Zbigniew Bogucki: kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego to batalia o polską demokrację

Ilustracja wygenerowana przez AI
- Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki ocenił w poniedziałek, że trwający kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego to nie bitwa o Trybunał, ale batalia o polską demokrację i to, czy władza wykonawcza będzie podlegać kontroli jakichkolwiek niezależnych organów. Bogucki podczas briefingu prasowego odniósł się do kwestii trwającego wokół Trybunału Konstytucyjnego przesilenia, jego zdaniem mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową, niezwykle groźną dla porządku wewnętrznego Rzeczypospolitej, podaje RMF24. No cóż. Cofnijmy się trochę. - Skoro wyroki Trybunału Konstytucyjnego podlegają publikacji z mocy prawa, prawo musi przewidywać odpowiedzialność za ich niepublikowanie. Dla premier Beaty Szydło i członków rządu - to Trybunał Stanu, a dla tych, którzy ją do tego nakłaniali, czyli dla podżegaczy, sąd karny - pisze Krzysztof Stępiński, adwokat, członek Rady Archiwum Osiatyńskiego, informowało OKO Press w grudniu 2017 roku. Warto dodać, że Zbigniew Bogucki nawet na Kanale Zero nie był w stanie udzielić sensownej odpowiedzi w tej sprawie sprzyjającemu przecież byłej władzy Robertowi Mazurkowi. - Mam wielu przyjaciół, którzy nie zajmują się polityką. Moim wielkim odkryciem towarzyskim jest prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, bardzo lubię u niej bywać - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w telewizji państwowej. - To wszystko sprawia wrażenie zamkniętego układu, który się okopał - stwierdził sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. - To prywatne relacje dwojga osób, z których jedna pełni funkcję tylko szeregowego posła - ocenił Marcin Horała z PiS, podawało TVN24 w maju 2019 roku. - Bogdan Święczkowski ponownie znalazł się w centrum zainteresowania. Prezes Trybunału Konstytucyjnego został odsunięty od wykonywania czynności służbowych, ale nie uznaje tej decyzji i przekonuje, że nadal kieruje instytucją. W przeszłości był jednym z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry, szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratorem krajowym. Jego nazwisko pojawiło się również w związku z głośną sprawą Barbary Blidy, donosi Dziennik pl. - Bogdan Święczkowski urodził się 22 maja 1970 r. w Sosnowcu. Ukończył prawo na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie siedział w jednej ławie ze Zbigniewem Ziobrą. W 2005 r., z nominacji Ziobry, stanął na czele biura ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Od września 2006 do listopada 2007 r. kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego.W czasie, gdy stał na czele ABW, 25 kwietnia 2007 r. funkcjonariusze Agencji weszli do domu Barbary Blidy w Siemianowicach Śląskich, byłej minister budownictwa i byłej posłanki SLD. Polityczka odebrała sobie życie w trakcie tej akcji. Gdy PiS wrócił do rządu, a ministrem sprawiedliwości znów został Ziobro, Święczkowski w listopadzie 2015 r. objął stanowisko podsekretarza stanu w MS. Pełnił je do 6 marca 2016 r., gdy znów połączono funkcje ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Wówczas został prokuratorem krajowym w randze pierwszego zastępcy PG. Pozostał na tym stanowisku do 2022 r. - opisuje Gazeta Prawna. A to tylko fragment tego, jak niszczyła Trybunał Konstytucyjny była władza, która nad nim sprawowała kontrolę, a nie TK nad władzą. Tak, KO też popełniła złe czyny, ale chyba trzeba zachować jakąś proporcję? No i przede wszystkim: czy pan Bogucki zakłada, że nad prezydentem kraju nie ma żadnej kontroli i ten może robić, co chce? - Od ponad dziesięciu lat Polacy muszą obserwować niesmaczną awanturę wokół Trybunału Konstytucyjnego. PO zaczęła od wybrania dwóch sędziów na zapas tuż przed utratą władzy w 2015 roku. PiS przez kolejne lata dokładał do pieca. Teraz znowu dokłada PO. I tak w kółko. Chocholi taniec nad mogiłą państwa, pisze Jan Śpiewak na łamach Wirtualnej Polski. Ja się z tym w zasadzie zgadzam. Coraz większym obrzydzeniem napawają mnie polityka i politycy. Jednocześnie nie mogę znieść przerażającej hipokryzji prawej strony Polski, która bezkrytycznie wychwala swoich wybrańców, którzy cynicznie dążą do utrzymania władzy w TK. Ja, lewak, jestem krytyczny wobec tych, których sobie wybrałem, męczą mnie, irytują, nie podoba mi się to, co dzieje się obecnie nie tylko w sprawie TK. Nie czczę politycznej lewej strony Polski jak bogów, w odróżnieniu od zwolenników prawej. To jest najprawdopodobniej błąd, to znaczy mój, bo tylko bezrefleksyjne poparcie swoich i totalne niszczenie drugiej strony dają szansę na zwycięstwo.
Czytaj oryginalną publikację