Co za dzban
← Wróć

Ffacebook.com

Spór o kworum TK: wcześniejsze interpretacje PiS w tle konfliktu o kadencję Julii Przyłębskiej

Spór o kworum TK: wcześniejsze interpretacje PiS w tle konfliktu o kadencję Julii Przyłębskiej

Ilustracja wygenerowana przez AI

Długie, ale IMO pokazuje hipokryzję PiS w instrumentalnym interpretowaniu prawa. Bo przecież nie o prawo tu chodzi. Oczywiście nie ośmielam się przesądzać kwestii tego, ilu sędziów tworzy kworum Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale czy na pewno ta kwestia nie podlega żadnej dyskusji? W tym kontekście chciałbym przypomnieć, jak PiS z usłużnym Trybunałem żonglowali definicją pełnego składu TK. Wiem, że nie jest to przykład identyczny, ale moim zdaniem pokazuje, że wówczas używane argumenty, dzisiaj mogą odwrócić się przeciwko PiS. PiS w swojej własnej ustawie o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym wpisało w art. 37 ust.2, że "rozpoznanie sprawy w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej jedenastu sędziów Trybunału". Wskazano więc konkret, a nie ułamek do wyliczenia. Kiedy jednak sędziowie wskazani przez PiS pokłócili się między sobą o to, czy Julia Przyłębska zakończyła kadencję jako prezes TK - sześcioro sędziów TK w tym dubler Mariusz Muszyński - twierdzili, że Przyłębska nie jest już prezeską, nie może przydzielać spraw, przez co pełen skład Trybunału (co najmniej jedenastu sędziów) nie mógł się zebrać. Na ratunek przyszedł wówczas Mateusz Morawiecki, który w czerwcu 2023 we wniosku do TK zaskarżył przepisy swojej partii i domagał się uznania, że przepis, o tym, że pełen skład to co najmniej jedenastu sędziów, jest niekonstytucyjny. Jak wówczas uzasadniał to Morawiecki? W uzasadnieniu Morawieckiego czytamy m.in.: - "(...)Pełny skład to po prostu sędziowie, którzy są zdolni do orzekania w danej sprawie (posiadają legitymację, nie zostali wyłączeni od orzekania, stawili się w celu wzięcia udziału w czynnościach procesowych) - "Ustanowienie stosunkowo wysokiego, sztywnego oraz oderwanego od okoliczności danej sprawy kworum nie tylko wkracza w materię konstytucyjną, ale ponadto, w sytuacji gdy w sposób nieuprawniony sędziowie stanowiący mniejszość składu Trybunału Konstytucyjnego odmawiają orzekania , będzie paraliżować działalność Trybunału Konstytucyjnego, uniemożliwiając sprawną i prawidłową realizację jego konstytucyjnych obowiązków". Do takiej argumentacji przychylił się ówczesny Prokurator Generalny, którym był Zbigniew Ziobro. Z kolei marszałek Sejmu Elżbieta Witek w stanowisku Sejmu przywoływała: "Określone ustawą w sztywnej wysokości kworum dla pełnego składu jest relatywnie wysokie w stosunku do konstytucyjnie określonego składu Trybunału Konstytucyjnego. Wymaga ono obecności niemal 75% spośród 15 sędziów, jest tym samym znacznie bardziej restrykcyjne niż tradycyjnie przyjmowane kworum dla organów władzy sądowniczej wynoszące zazwyczaj nieco ponad połowę składu orzekającego. W latach 1985-2016 dla polskiego sądu konstytucyjnego kworum wynosiło 60% składu (tj. 7 sędziów z 12 w latach 1985-1997 oraz 9 sędziów z 15 w latach 1997-2016)" - argumentowała i podkreślała, że przecież mogą zdarzać się różne sytuacje, których nie można przewidzieć. No i zgadnijcie, co zrobił Trybunał w składzie m. in. Bartłomiej Sochański (przewodniczący), dubler Jarosław Wyrembak (sprawozdawca). Uznał, że przepis tak jasno określający pełen skład TK na co najmniej 11 posłów jest niekonstytucyjny. Trybunał w składzie m.in. z dublerem Wyrembakiem i wiceprezesem TK Sochańskim z zarządzoną przerwą argumentowali.: "Konkludując: kategoria „pełny skład” Trybunału Konstytucyjnego, powiązana ze sztywno ustalonym kworum, generuje przynajmniej zagrożenia dla wartości i zasad konstytucyjnych – i może w prosty sposób prowadzić do ich naruszenia, w tym na skutek działań lub zaniechań stanowiących rażące bezprawie. Zwłaszcza zaś rażące bezprawie nie może ani wygaszać, ani ograniczać możliwości wypełniania przez Trybunał Konstytucyjny zadań i funkcji nałożonych na Trybunał z woli ustrojodawcy, wyrażonej w Konstytucji." I dalej: "Racje, które były wskazywane w toku prac sejmowych dla uzasadnienia sztywnego kworum ustawowego, warunkującego „pełny skład” Trybunału Konstytucyjnego – zresztą kworum różnego w różnych przedziałach czasowych – muszą być konfrontowane z wartościami i dobrami, które mogą zostać naruszone bądź utracone w konsekwencji ustanowienia takiego sztywnego kworum ustawowego; zwłaszcza wówczas, gdy mają one rangę dóbr i wartości konstytucyjnych, szczególnie ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa polskiego i podstaw jego funkcjonowania". I ostatni cytat: "Konkludując: wobec wszystkich podnoszonych w uzasadnieniu racji, Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w szerszej perspektywie systemowej, uwzględniającej treść wszystkich przepisów obowiązujących w analizowanym zakresie, nie może być uznana za zasadną praktyka rozciągania przez ustawodawcę pojęcia „pełny skład” Trybunału na składy mniejsze niż piętnastu sędziów Trybunału w oparciu o kworum wyrażone sztywno i arbitralnie ustaloną liczbą, narzuconą przez ustawę, z natury zawsze ślepą na różne możliwe konfiguracje okoliczności faktycznych i prawnych w zakresie poszczególnych spraw rozpoznawanych przez Trybunał – niezależnie już nawet od tego, czy jest to liczba 9, 11, 13, czy jeszcze inna". Tak, zdaję sobie sprawę, że ustalenie kworum Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK nie jest tym samym, co ustalenie co znaczy pełen skład TK. Jednak gołym okiem widać, jak zmienia się argumentacja PiS, usłużnych sędziów w zależności od potrzeby. Bo przecież przywoływane w uzasadnieniu argumenty równie dobrze mogłyby posłużyć, by usprawiedliwić, że kworum Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK wcale nie trzeba liczyć od 15 sędziów.

Czytaj oryginalną publikację

Skomentuj na Facebooku