Co za dzban
← Wróć

Ffacebook.com

Wiecie czym się różnią zwykłe słabawe kraje, chodzące na pasku Berlina i Brukseli, od potężnych, wstaniętych z kolan cha...

Wiecie czym się różnią zwykłe słabawe kraje, chodzące na pasku Berlina i Brukseli, od potężnych, wstaniętych z kolan cha...

Wiecie czym się różnią zwykłe słabawe kraje, chodzące na pasku Berlina i Brukseli, od potężnych, wstaniętych z kolan chad krajów, które uprawiają własną niezależną wielowektorową politykę i nie będzie im żaden eurokrata mówił co jest dobre? Otóż tym, że w tych pierwszych ruskie służby próbują obalać rządy, a w tych drugich zachować je u władzy. Jak donosi portal VSquare, europejskie służby są świadome, że w Budapeszcie są już wyborczy "fixerzy", których celem jest pomóc Viktorowi Orbanowi utrzymać się u władzy. Fixerzy ci są powiązani z GRU, a przewodzi im niejaki Siergiej Kirijenko, wcześniej odpowiedzialny za rosyjską próbę odwrócenia wyborów w Mołdawii. Myk polega na tym, że Orban o ich obecności wie, bo sam ich zaprosił i ugościł. Rozumiemy dobrze co tu się dzieje? Europejski premier świadomie współpracuje z rosyjskimi służbami, żeby te - tak można przypuszczać - robiły mu różne operacje dezinformacyjne i/lub cuda z głosami, byle tylko utrzymać się u władzy. Orban literalnie godzi się na to, że to GRU uratuje mu stołek. Pozdrawiam wszystkich nieszczęsnych, którzy uważają, że Orban prowadzi "prowęgierską politykę". A szczególnie pozdrawiam polską prawicę, która jest w niego od dekady wpatrzona jak w święty obraz, a jakoś tak od 2023 roku gładziutko dała mu koronę króla europejskiego trumpizmu. Jesteście wgapieni w rosyjskiego konia trojańskiego w Europie. Maślą wam się oczy do gościa, który prosi stepowego watażkę o pomoc w wyborach. A całą kampanię wyborczą opiera właściwie na jednym: atakowaniu Ukrainy i UE. Nie wiem czy da się jaśniej.

Czytaj oryginalną publikację